znak VII Noc Krawculi



Data:
2007-06-22/23
Dystans:
38 km
Trasa:
Schronisko PTTK "Dworzec Beskidzki" w Zwardoniu - Rachowiec - Sól - Rycerka Górna-Kolonia - Schronisko PTTK na Przełęczy Przegibek - Bacówka PTTK na Rycerzowej - Przełęcz Przysłop - Bednarów Beskid - Oszust - Jaworzyna - Przełęcz Glinka Ujsolska - Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu.
Uczestnicy:
Ambrodziak Jan, Balcarek Magdalena, Bąk Mariusz, Biesaga Mira, Brzyska Dominika, Cieśla Krzysztof, Dzierżenga Adrian, Gojny Rafał, Górny Jakub, Hankus Bartosz, Harężlak Krzysztof, Jurkowski Łukasz, Kajfosz Bartłomiej, Koniorczyk Marek, Kudła Radosław, Lech Agnieszka, Łukaniuk Małgorzata, Marciniak Krzysztof, Martyniak Karolina, Mosz Sebastian, Obuchowski Bartłomiej, Pękala Rafał, Polak Ewelina, Pudełko Grzegorz, Pypno Anna, Pytko Barbara, Rochowiak Szymon, Rus Arkadiusz, Sadlik Tomasz, Sienkiewicz Katarzyna, Starzak Alina, Straszkiewicz Wojciech, Szczepaniak Grzegorz, Szczepański Jacek, Świst Joanna, Tync Adrian, Uber Miroslaw, Walaszek Rafał, Zagórska Dorota, Zieliński Tomasz, Zon Monika, Żak Bartłomiej.

Relacja:

Gdy rok temu obiecywaliśmy z Grzegorzem kolejna "Noc Krawculi" szczerze przyznajemy, że nie mieliśmy jeszcze zaplanowanej trasy. Nawet żadnego zarysu. Szczególnie, że Halę Krawcula "atakowaliśmy" już wszystkimi szlakami. Prawie wszystkimi:). Pewnego zimowego wieczoru usiedliśmy ze znajomymi przy mapie, nasunął się pomysł. Szybkie przeliczenia, drobne modyfikacje i stało się - trasa "VII Nocy Krawculi" już jest! Minęło kilka miesięcy, niepokój wzrastał, czy wybranym szlakiem porwie się choć garstka osób. Nastał dzień zapisów. Niemal w tydzień zapełniła się lista, a kolejne pozycje zajmowali uczestnicy poprzednich edycji. To rozwiało nasze wątpliwości - pozostało tylko czekać na dzień rozpoczęcia "VII Nocy Krawculi".

Nie ma co się rozwodzić nad początkiem relacji. Wszelkie prognozy, domysły, plany i nadzieje stały się rzeczywistością. Był 22 czerwca 2007 roku, Zwardoń - schronisko PTTK "Dworzec Beskidzki" - miejsce zbiórki uczestników "VII Nocy Krawculi. Tak, to w tym miejscu i o tym czasie miała się rozpocząć kolejna edycja tej imprezy.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Jak się rzekło, tak się stało. Tego wieczoru do schroniska dotarło ponad czterdzieści osób, chcących wspólnie zmierzyć się z nocnym chodzeniem po górach. Wiele z nich już nie raz przemierzało z nami beskidzkie szlaki, więc wiedzieli co ich czeka. Pozostali zaś uczestnicy tylko w wyobraźni kreślili sobie najbliższe kilkanaście godzin, które ich czekały. A okazały się niełatwymi godzinami. Lecz po kolei.

Zgodnie z planami zbiórka uczestników nastąpiła o 18.30. Po sprawnej weryfikacji listy uczestników z rzeczywistością, wyłoniła się 42 osobowa grupa, która miała zamiar przejść trasę "VII Nocy Krawculi".

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Kilkanaście minut po 19, wspólnej sesji zdjęciowej i ostatnim dopakowaniu plecaków i przygotowaniu sprzętu, wyruszyliśmy na szlak. Początkowo czarnym, a później czerwonym szlakiem, zdobyliśmy Rachowiec. Pierwsze podejście, pot na czole i radość na twarzach wielu osób, że ich plany stały się rzeczywistością. Radość na twarzach jednych, na drugich drobny niepokój co przed nimi. Organizatorzy co chwila wpatrywali się w niebo, mając nadzieję, że przewidywane pogorszenie pogody w jakiś cudowny sposób nas ominie. Kilka łyków wody i ruszamy dalej, schodząc do Soli.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Tuż przed Solą, nad horyzontem burzowe chmury zaczęły przybierać na sile, czerniały w oczach, a z pomiędzy nich cienkie, poszarpane pioruny jednoznacznie dały nam do zrozumienia, że ta noc będzie należeć także i do nich. I nie musieliśmy długo czekać na sprawdzenie się tych słów. Najpierw kilka kropel, potem drobny deszczyk i po kilku minutach regularny opad. Nim weszliśmy do Soli, wszelkie peleryny, kurtki i poncha mieliśmy już ubrane na sobie. Deszcz wcale nie przestawał podać, lecz wręcz przeciwnie - zdecydowanie wzmagał na sile, szczególnie że wcześniej oglądane burzowe chmury, dotarły już do nas.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Organizatorzy nie chcąc przerywać "VII Nocy Krawculi", postanowili nieco zmodyfikować trasę, by dać szansę pogodzie:). I tak ze stacji PKP o 22 podjechaliśmy 2 busami do Rycerki Górnej-Kolonii. Stąd udaliśmy się do schroniska na Przełęczy Przegibek, gdzie wcześniej zaanonsowaliśmy swoje przybycie, tyle że nie o 23, ale o 2 w nocy, jak mieliśmy w planach. W ten sposób chcieliśmy przeczekać załamanie pogody w schronisku, by potem dalej ruszyć na szlak.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Korzystając z uprzejmości gospodarzy schroniska, gdzie do dyspozycji mieliśmy otwarty bufet wraz z całym jego dobrobytem, odpoczywaliśmy czekając na poprawę pogody. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy za gościnne przyjęcie całej grupy i życzliwość okazaną uczestnikom "VII Nocy Krawculi".

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Mając kilka godzin w zapasie, planowo chcieliśmy kontynuować "VII Noc Krawculi", by (jakżesz wielki był optymizm w sercach organizatorów!) przyjść na halę pod Rycerzową na wschód słońca. Wymarsz ze schroniska ustaliliśmy na 2.30. Większość uczestników skrzętnie wykorzystało tę dłuższą przerwę na tak cenny o tej porze nocy sen.

W godzinie wyjścia na zewnątrz przestało już padać, nawet kamienie przed schroniskiem zaczęły wysychać, więc czym prędzej ruszyliśmy czarnym, a potem niebieskim szlakiem w kierunku Rycerzowej. Niestety w połowie drogi deszcz znów zaczął padać i ponownie odziani w odzież przeciwdeszczową kontynuowaliśmy marsz. Na Przełęczy Halnej nic nie zapowiadało poprawy pogody, więc z oczekiwanych wrażeń ze wschodu słońca nie pozostało nic.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Do bacówki na Rycerzowej doszliśmy o 4 rano. Tutaj ponownie chcieliśmy przeczekać deszcz i nieco przeschnąć. Wcześniej zapowiedziane przybycie również pozwoliło nam na skorzystanie z bufetu bacówki. Również i tu bardzo dziękujemy za ciepłe przyjęcie "VII Nocy Krawculi". Wiemy, że tu zawsze można liczyć na przychylność Darka Cegłowskiego - gospodarza bacówki, który już nie pierwszy raz miał z nami do czynienia;).

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Nie przedłużając niepotrzebnie pobytu w bacówce, o 5.30 żółtym szlakiem zeszliśmy na Przełęcz Przysłop. Po dojściu na miejsce, niektórym uczestnikom trudy wędrówki dały się we znaki i kilka osób postanowiło dojść na Halę Krawcula łatwiejszym wariantem, tj. schodząc do Soblówki, przejść do Glinki i żółtym szlakiem dojść do bacówki. Reszta, 27 osobowa grupa wyruszyła w dalszą drogę przed 7.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Przed nami był jeden z najbardziej nie lubianych (choć przez większość turystów mający prym w tej dziedzinie) szlaków w Beskidach. Uczestnicy "VII Nocy Krawculi" już to wiedzą, osoby, które szły niebieskim szlakiem przez Oszust do przejścia granicznego na Przełęczy Glinka Ujsolska mogą się domyślać wrażeń z tego szlaku, szczególnie po całonocnym opadzie deszczu. A pozostali niech wyobrażą sobie najbardziej zarośnięty, najbardziej błotnisty i najbardziej ostry fragment beskidzkiego szlaku, pomnożą go przez 2, i oczom ich ukażę się to, co uczestnicy "VII Nocy Krawculi" przeszli tego dnia. Oj, nie było łatwo.

Nam jednak nie były straszne te opinie, toteż pewnym krokiem (o który było naprawdę trudno, zważywszy na "ulotność" (czyt. błoto) szlaku) rozpoczęliśmy ten fragment "VII Nocy Krawculi". Na długości tego odcinka szlaku mieliśmy 3 podejścia: 100, 150 i 200 metrowe przewyższenia, gdzie średnie nachylenie terenu wynosiło 45 stopni, a w niektórych miejscach dochodziło do 60! Dodając do tego warunki, w jakich pokonywaliśmy ten szlak, a jak wcześniej napisałem, było to po całonocnych opadach deszczu, całość przedstawiała się dość interesująco:).

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Pierwsze zmierzenie się ze Świtkową było obiecujące, choć nie bez problemów. Dalej Bednarów Beskid i Równy Beskid skutecznie przemoczyły do końca buty i spodnie, a podejście pod Oszusta było niemal wspinaczką! Na szczęście obyło się bez przykrych zdarzeń. Na wierzchołku chwila oddechu, pamiątkowe zdjęcie i w drogę. I nie żeby było łatwiej - gdzieżby! Zejście w tych warunkach było chyba jeszcze bardziej ekscytujące, szczególnie dla kilku uczestników, którzy zdecydowanie przybliżyli się do pochyłości terenu:).

Ważnym podkreślenia w tym miejscu jest fakt, że w końcu pogoda pozwoliła wyłonić się słońcu zza chmur. Wg prognoz tej nocy miało być tylko kilka godzin deszczu. Dziwnym trafem dopadło nas coś więcej, ale w końcu góry rządzą się swoimi prawami, toteż zapisaliśmy to na ich konto. Potem z każdą minutą niebo błękitniało i śliczne cumulusy ładnie układały się ponad naszymi głowami.

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Dalsza wędrówka tym odcinkiem szlaku przyniosła jeszcze sporo wrażeń na podejściu pod Jaworzynę, gdzie pewnie w Tatrach zamontowane byłyby sztuczne ułatwienia. Kolejne metry w kierunku Przełęczy Glinka Ujsolska nieco rozciągły stawkę, podobno na wieść, że na przełęczy po stronie słowackiej jest jakiś sklep spożywczy czy coś w tym rodzaju :).

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Na przełęcz dotarliśmy przed 12. W promieniach słońca rozłożyliśmy się na parkingu przed przejściem granicznym, niby to czekając na tych, co chcieli skorzystać z w/w sklepu, niby to odpocząć i nieco przeschnąć. Błogie to były chwile, i pewnie mogły by tak trwać w nieskończoność, gdy nie to, że przed nami był jeszcze ostatni fragment "VII Nocy Krawculi".

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Po półgodzinnym odpoczynku żwawym tempem ruszyliśmy w górę. W niespełna 40 minut później czekaliśmy już na wejście na Halę Krawcula. Wspólnie, zmęczeni kilkunastogodzinną wędrówką w warunkach czasami wręcz ekstremalnych, ale z uśmiechem i radością na twarzy, szliśmy po hali napawając się cudownymi widokami, jakich byliśmy tak spragnieni. Chłonęliśmy wszystko co nas otaczało, bo naszym oczom ukazała się wspaniała panorama, jaką można tylko zobaczyć z Krawcowego Wierchu. Sam ilekroć tylko jestem na Krawculi, niejednokrotnie na nowo przeżywam wyjątkowość tego miejsca, nie mogąc się jemu nadziwić.

I tak, po 19 godzinach wędrówki, 38 kilometrach, hektolitrach deszczu i mnóstwa błota pod stopami, 35 osobowa grupa doszła do bacówki na Krawcowym Wierchu. Kolejna "Noc Krawculi" przeszła do historii, a zdaniem jej uczestników, oczywiście jak zawsze udana:).

Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć Kliknij  aby  powiększyć

Piękna to była wędrówka, gdzie nie zabrakło potu na czole, przemoczonych butów i ubrań, odcisków i obtarć. Ale i pełna dobrych chwil, serdeczności, radości, nowych znajomości, wspólnych rozmów i przede wszystkim spełnienia, że udało się przejść w takich warunkach tę trasę.

Mnie, jako współorganizatorowi szczególnym powodem do radości są dobre słowa od uczestników, jakie usłyszałem na Krawculi. I wiem, że powtarzam to chyba przy każdej relacji, ale dla mnie i Grzegorza, jest to najwspanialszą nagrodą za organizację "Nocy Krawculi". Dziękujemy Wam za wspólną wędrówkę i do zobaczenia na kolejnej "Nocy Krawculi"!

12699
Do góry
WebDesign & Copyright © 2006-2011 by Szymon Rochowiak