znak II Noc Krawculi



Data:
2003-09-5/6
Dystans:
42 km
Trasa:
Zwardoń - Wielka Racza - Przełęcz Przegibek - Będoszka Wielka - Bacówka PTTK na Rycerzowej - Soblówka - Glinka - Bacówka PTTK na Krawcowym Wierchu
Uczestnicy:
Andrzej Borgieł, Dominika Borgieł, Dominik Dziasek, Jacek Flis, Łukasz Gabryś, Bartosz Hankus, Agnieszka Jankowska, Magda Janowska, Bartłomiej Kajfosz, Karolina Kąkol, Radosław Kowal, Marcin Krawczyk, Dariusz Kubik, Tomasz Lelek, Małgorzata Majewska, Grzegorz Pudełko, Szymon Rochowiak, Grzegorz Ryguła, Stefan Sobiechart, Grzegorz Szczepaniak, Jacek Szczepański, Łukasz Śleziak, Grzegorz Śmieszny, Łukasz Wawro, Dawid Wiercigrad, Bartłomiej Żak.

Relacja:

Idąc za ciosem i przy dużym uznaniu wśród uczestników I Nocy Krawculi postanowiliśmy zorganizować kolejną jej "edycję". Tym razem nieco zwiększyliśmy dystans bo do przejścia mieliśmy 42 km, co jednak w niczym nikomu z uczestników nie przeszkadzało.

Trasa rozpoczynała w Zwardoniu w schronisku "Dworzec Beskidzki", do którego na godzinę zbiórki (20.00) dotarło 26 osób. Zweryfikowawszy listę, rozdaniu pamiątkowych plakietek i butelki wody mineralnej podarowanej przez firmę ŻYWIEC-ZDRÓJ z Cięciny i zrobieniu mini sesji fotograficznej o 20.30 wyruszyliśmy na podbój nocnych szlaków Beskidu Żywieckiego.

Zdjęcie

Już na początku na naszych twarzach rysowała się wyjątkowość tej nocy, a patrząc w górę, na rozgwieżdżone niebo i zmierzający do swej pełni księżyc, na ustach malował się uśmiech, że pogoda "zamówiona u Góry" miesiąc temu zdążyła na czas:).

Zdjęcie

Pierwszy postój przypadł nam na szczycie Beskidu Granicznego, na którego podejście niejeden przeznaczył sporo sił. I znów księżyc upajał nas swą osobą i kilku aż prosił (skutecznie) do zrobienia mu zdjęcia. Po kilkunastu minutach wyruszyliśmy w dalszą trasę naszego nocnego marszu. I tak wspólnie szliśmy, co rusz spoglądając pośród drzew na otaczające nas góry, które o tej porze rysowały się jako linie na horyzoncie.

Zdjęcie

Na pierwszy dłuższy postój wyznaczyliśmy sobie schronisko na Wielkiej Raczy, do którego dotarliśmy o 1.20. Tam już poszły w ruch kanapki, termosy i liczne smakołyki, które każdemu dodały sił na dalszą trasę. Dodatkową atrakcją tego miejsca z pewnością była roztaczająca się panorama z punktu widokowego na szczycie Wielkiej Raczy. Chyba nie ma wielu osób oglądajacych góry w tym miejscu, o tej porze i przy takiej pogodzie...

Z Wielkiej Raczy zaczęliśmy schodzić w kierunku Przełęczy Przegibek o 2.20. Teraz już po zdobyciu najwyższego punktu II Noc Krawculi szło się zdecydowanie lepiej, choć temperatura 3 stopnie powyżej zera każdego zmusiła do założenia czapek czy rękawiczek, które zdały egzamin:). Na tym odcinku szlaku doskonale dało się zauważyć różnice chodzenia "za dnia" od nocnych przemarszów. Mnie jako znającego ten szlak prawie jak własną kieszeń, bardzo szybko umykały poszczególne jego fragmenty i niemalże nagle wyskakiwały kolejne charakterystyczne odcinki.

Zdjęcie
Zdjęcie

Na Przełęczy Przegibek byliśmy już o 5.15 skąd już widzieliśmy czerwono-pomarańczową poświatę, tuż ponad górami, wschodzącego słońca. Chcąc go jak najlepiej zobaczyć od razu poszliśmy na szczyt Będoszki Wielkiej, gdzie czekaliśmy na jego wschód. Doliny zasnute były mgłami a powyżej nich widoczność była wprost znakomita - dla takich chwil się żyje:). Tuż po szóstej słońce nam wstało i to tak szybko, jakby już spieszyło się zachodzić (co zresztą część z nas widziała na Krawcowym Wierchu:) ). Aparaty poszły w ruch i uwieczniliśmy tę chwilę wieloma zdjęciami.

Ze szczytu Będoszki dość szybko zeszliśmy, bo każdy już marzył o ciepłym posiłku w schronisku na Przełęczy Przegibek. To nic, że trochę obudziliśmy gospodarzy (również po wcześniejszym uprzedzeniu o naszym przyjściu) ale i tak w miarę szybko mogliśmy delektować się ciepłą zupką czy herbatką. Po miłym przyjęciu naszej grupki ruszyliśmy w dalszą drogę.

Zdjęcie

Z Przegibka wyszliśmy o 7.30 i dzieląc się na dwie grupy (niebiesko szlakową i czerwono szlakową) i o dziewiątej doszliśmy do bacówki pod Rycerzową. Tu już w promieniach słońca odpoczywaliśmy i spoglądaliśmy na nasz cel - Halę Krawculę (jeszcze bardzo charakterystyczną ze względu na odbijający się w promieniach słońca nowy dach szałasu pasterskiego).

Schodząc do Soblówki żółtym szlakiem już odczuwało się zmęczenie całonocnym przejściem jednakże bliskość celu dodawała nam sił. Na dole ponownie organizatorzy wręczyli uczestnikom butelkę wody mineralnej podarowanej przez Żywiec-Zdrój i po odpoczynku ruszyliśmy dalej do Glinki.

Uroku tego szlaku nie sposób opisać, ale przy pogodzie jak nam towarzyszyła wyglądał on naprawdę nieziemsko. Nasycone różnymi odcieniami zieleni barwy drzew i łąk, kwitnące kwiaty i już gdzie nie gdzie pojawiające się pierwsze kolory jesieni były rajem dla oka. Tu ponownie trafiliśmy na jeden z najpiękniejszych okresów tego miejsca. Urokliwość tych terenów jeszcze długo pozostanie do końca niepoznana - we mnie zawsze i o każdej porze dnia i roku wzbudza zachwyt i podziw.

Zdjęcie

Do Glinki zeszliśmy o 12.30 i po zrobieniu drobnych zakupów część (niestety) grupy poszła przodem. A szkoda, bo ostatnio bardzo sympatycznie wyglądało wspólne wejście na Halę Krawculi, a tak powoli schodziliśmy do schroniska. W każdym bądź razie o 14.30 już wszyscy uczestnicy byli na górze i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie.

Wrażenia z przebytej trasy mam jak najbardziej pozytywne, bo tu nie ma naprawdę do czego się przyczepić. Pogodę mieliśmy idealną (zimna noc to we wrześniu norma), gwieździste niebo, wspaniałe widoki i wschód słońca na Będoszce Wielkiej na pewno długo pozostaną w mej pamięci. Uczestnicy marszu również bardzo szybko stworzyli jednolitą (do czasu) grupę więc dużo przyjemniej wspólnie się maszerowało.

Kolejna NOC KRAWCULI już przyszłym roku, a trasa na pewno wieść będzie po beskidzkim szlaku...



  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie
  • Zdjęcie

3 ZWYCIĘSTWA : 1 PORAŻKA
(czyli podsumowanie II Nocy Krawculi w moich oczach)

Po pierwsze to bardzo się cieszę, że mnie osobiście i większości uczestników II NK udało się przejść tą dość ciężką 42-kilometrową trasę w niecałe 18 godzin. Po drugie świetny wschód słońca na Będoszce i jeszcze świetniejszy widok na beskidzkie szczyty zanurzone w morzu mgieł. Po trzecie to wspaniała atmosfera pośród całej grupy od Zwardonia aż po Soblówkę. Do tego bowiem momentu grupa trzymała się razem, a zwartość grupy świadczyła nie tylko o jej wartości, ale też partnerstwie, jej sile i wzajemnym zrozumieniu. Tego niestety zabrakło na ostatnim odcinku trasy od Soblówki przez Glinkę na Krawcowy Wierch. Znalazła się bowiem spora liczba uczestników, która zignorowała prośby Szymona - organizatora II Nocy Krawculi o chodzeniu zwartą grupą.
Zdjęcie
Osoby te urządziły sobie "rajd" oddalając się od pozostałych uczestników na kilka kilometrów. W rezultacie uczestnicy przychodzili na Halę Krawculę pojedynczo lub małymi grupkami. Kto był na I Nocy Krawculi ten wie ile radości dało jej uczestnikom wspólne, paradne wejście do Bacówki. Tego niestety zabrakło w końcówce imprezy i odbieram to jako osobistą porażkę.

Reasumując 3 do 1 to i tak pozytywny wynik i ogólnie wszystko jest OK. Mam jednak nadzieję ze następnym razem będzie jeszcze lepiej. Kończąc dziękuję wszystkim towarzyszom nocnej wędrówki za wspólnie spędzone chwile i zapraszam na III Noc Krawculi w czerwcu 2004 roku.

Do zobaczenia na beskidzkich szlakach!

Grzegorz Szczepaniak
współorganizator II Nocy Krawculi
Krawców Wierch 7-09-2003
1
Do góry
WebDesign & Copyright © 2006-2011 by Szymon Rochowiak